Siostrzenica Józefa Chmielewskiego dr Maria S. Młynarska od kilku lat próbuje przywrócić pamięć o swoim wuju i jego wojennej działalności. Jednak świadków pamiętających tamte zdarzenia jest coraz mniej, a ich wspomnienia czas zaciera i zniekształca. Czy jest jeszcze szansa, by sąsiad Schindlera także doczekał się należnego mu, choćby niewielkiego, miejsca w historii?

Imponował nawet Niemcom
– Niemal całe dorosłe życie poświęciłam pracy lekarskiej – mówi Maria Młynarska. – Dopiero film „Lista Schindlera” i dyskusje, jakie on wywołał, obudziły we mnie potrzebę przypomnienia osoby mojego wuja. Pomyślałam, jakie to niesprawiedliwe, że o Schindlerze dowiedział się cały świat, a Józefa Chmielewskiego poza najbliższą rodziną nie pamięta już nikt.

Jak to było możliwe, że Polak nie tylko zarządzał fabryką, ale nawet zatrudniał w niej Żydów, a pewnej liczbie z nich (prawdopodobnie ok. 400) udało się w ten sposób doczekać nadejścia do Krakowa Armii Czerwonej? – Wuja Marii poznałem wcześniej niż ją samą, nasze rodziny się przyjaźniły – opowiada Marian Młynarski, mąż siostrzenicy Chmielewskiego. – Choć prywatnie był człowiekiem bardzo serdecznym, miał pańskie maniery, które Niemcom wyraźnie imponowały. Nigdy nie okazywał służalczości, umiał natomiast rozkazywać, co nawet w okupantach budziło respekt.

Jego żona dodaje:
– Bardzo ważne było też na pewno to, że studia architektoniczne ukończył w Monachium i mówił nienagannie po niemiecku. Do tego stopnia, że ludzie, którzy go nie znali, niekiedy mogli go brać za Niemca. W książce Keneally’ego „Lista Schindledra” pojawia się nawet jako „inżynier Schmilewski z Wehrmachtu”. Oczywiście, wuj nigdy nie nazywał się Schmilewski, a tym bardziej nie był „z Wehrmachtu”. Jedynie jego fabryka, którą po niemiecku nazywano Barackenwerk, podczas okupacji była pod zarządem Wehrmachtu. Dzięki tej osłonie wuj mógł zrobić tyle dobrego.

Są dowody na to, że Józef Chmielewski już na długo przed wojną interesował się budową domów z elementów prefabrykowanych. Można powiedzieć, że w Polsce był prekursorem w tej dziedzinie, co zresztą dla jego rodziny zakończyło się katastrofą finansową. Na początku lat dwudziestych wziął dużą pożyczkę w Banku Kredytowym, którą zainwestował w budowę fabryki takich domów.

 

W roku 1993 powstał, oparty na wydarzeniach zawartych książce Thomasa Keneally’ego „Arka Schindlera”, film Stevena Spielberga „Lista Schindlera”. Sprowokował on szeroką dyskusję w Polsce i na świecie na temat Holocaustu. Uświadomił, że nie znamy w pełni najnowszej historii i że powinniśmy ją dalej odkrywać, dopóki żyją jeszcze świadkowie tamtych wydarzeń i wspomnienia przekazane potomnym.

The lost list of Schindler’s neighbour

In 1993 Steven Spielberg directed the ‘Schindler’s List’ film, based on Thomas Keneally’s “Schindler’s Ark” book. The movie provoked many discussions about Holocaust in the whole world, as well as in Poland. It showed, that we do not know the full history and that we should still uncover the facts, while the last witnesses and memories passed on to descendants are still alive.

Zainspirowana dyskusją wokół fabuły filmu Maria S. Młynarska postanowiła w swojej książce „Zaginiona lista sąsiada Schindlera” przedstawić światu nie mniej chwalebną historię życia swojego wuja Józefa Chmielewskiego.
Józef Chmielewski urodził się 4 lutego 1878 roku w Sanoku. W 1897r. zdał maturę w gimnazjum św. Anny w Krakowie. Dyplom inżyniera architekta uzyskał w 1909r. na politechnice w Monachium. Po powrocie do ziemi ojczystej zajął się projektowaniem willi i kamienic, nadzorował remonty zabytkowych budowli. W 1911 i 1912 pełnił funkcję inspektora budownictwa w Krakowie. W 1916 został zawiadowcą Krajowego Towarzystwa Budowlanego w Krakowie. Chciał stworzyć przedsiębiorstwo produkujące gotowe elementy do montażu domów. Kryzys i inflacja spowodowały, że projekt nie powiódł się i Chmielewski stracił cały swój majątek. Nigdy nie ożenił się. Po śmierci ojca, w 1920r. opiekował się matką i dwiema dużo młodszymi od siebie siostrami. Do końca życia wspierał je finansowo. Wspomagał też chętnie artystów, osoby niespokrewnione, znajdujące się w potrzebie i spore kwoty przekazywał instytucjom charytatywnym. Pomagał nawet w czasie wojny, kiedy było to niebezpieczne i po wojnie, gdy sam już niewiele miał. W czasie II Wojny Światowej kierował firmą „Barackenwerk” produkującą gotowe elementy służące do składania tymczasowych drewnianych budynków. Po wojnie na wskutek polityki własnościowej i fiskalnej państwa ludowego stracił cały swój majątek. Mimo podeszłego wieku i nie najlepszego zdrowia podjął jeszcze pracę nauczyciela w Państwowej Szkole Przemysłowej w Krakowie.

Osobny rozdział stanowi jego działalność w czasie wojny. Znał doskonale język niemiecki, kierował firmą dobrze prosperującą i ważną strategicznie dla Niemiec. Korzystając ze swoich kontaktów i możliwości, jakie dawała mu pozycja jego firmy, nie wahał się pomagać innym, choć mógł za to zapłacić życiem. Inżynier Chmielewski zatrudniał w swoim przedsiębiorstwie ludzi wykształconych – artystów i uczonych na stanowiskach urzędników a nawet niewykwalifikowanych robotników, dając im w ten sposób pracę często fikcyjną, umożliwiającą przetrwanie, chroniącą przed wywiezieniem na roboty, aresztowaniem jak również zwalniającą z obowiązku uczestniczenia w kopaniu okopów w Krakowie. Firma „Barackenwerk” znajdowała się między ulicą Zabłocie i Przemysłową. Od wschodu graniczyła z młynem „Ziarno” a od południa z fabryką naczyń emaliowanych Oskara Schindlera. Główne wejście znajdowało się przy ulicy Zabłocie 21. Po wojnie była tam fabryka kosmetyków „Miraculum”.
Do najcięższych prac przy wyładunku drewna i załadunku gotowych elementów baraków zatrudniani byli Żydzi. Przyprowadzano ich pod eskortą z obozu w Płaszowie razem z robotnikami Schindlera. Rozdzielani byli przy ulicy Lipowej. Pracowali za miskę zupy i kawałek chleba. Ale przede wszystkim ta praca chroniła ich od wywiezienia do obozu zagłady. Pracowali na tzw. trzecim placu, do którego doprowadzony był tor kolejowy. Pilnowali ich Niemcy uniemożliwiając jakiekolwiek kontakty z pozostałymi pracownikami. Z tego też powodu nie ma wielu informacji na ich temat.
W marcu 1943r. z inicjatywy właścicieli zakładów usytuowanych na terenie Zabłocia i zatrudniających Żydów powstała filia płaszowskiego obozu pracy przymusowej. Powodem takiej akcji była chęć poprawienia warunków życia Żydów, zaoszczędzenie im codziennej wędrówki na trasie obóz – fabryka a przede wszystkich odizolowanie ich od okrutnego komendanta obozu Amona Götha i jego ekipy. Podobóz powstał na tyłach fabryki naczyń emaliowanych w pobliżu ulicy Zabłocie. Od fabryki baraków oddzielony był wysokim budynkiem młyna. Gdy Niemcy podjęli decyzję o likwidacji obozu w Płaszowie, Schindler postanowił zmienić w swojej fabryce profil produkcji na bardziej potrzebny wojsku, przenieść firmę w Sudety i zabrać z obozu swoich pracowników – Żydów. Chmielewski wybrał inne wyjście. Postarał się, by jego firma została włączona pod zarząd Organisation Todt zajmującej się budową i wyposażaniem obiektów o strategicznym znaczeniu wojskowym. Specjalny status firmy zapewniał jej pracownikom pewność pracy i związane z tym większe bezpieczeństwo. Pracownicy Chmielewskiego (ok. 200 Polaków i 400 Żydów) pozostali w Krakowie i tu doczekali wyzwolenia.
Józef Chmielewski jawi się bohaterem na miarę Ireny Sendlerowej Oskara Schindlera i jego żony Emilie Schindler.
Niewiele osób ma o tym pojęcie – jedynie garstka ludzi, którzy zawdzięczają dzielnemu Polakowi przeżycie wojennej apokalipsy i ich potomkowie. Okres socjalizmu nie sprzyjał rozważaniom na temat Holocaustu i ujawnianiu nowych faktów.
Może żyją jeszcze świadkowie tamtych wydarzeń. Może istnieją ustne przekazy lub wspomnienia, wsunięte głęboko do szuflady i czekające na swój czas. Ten czas być może już nadszedł.„Zaginiona lista sąsiada Schindlera” Maria S. Młynarska, Wydawnictwo PiT, Kraków 2004
Osoby, które dysponują wiedzą na ten temat proszone są o kontakt ze Stowarzyszeniem PODGORZE.PL

In 1993 Steven Spielberg directed the ‘Schindler’s List’ film, based on Thomas Keneally’s “Schindler’s Ark” book. The movie provoked many discussions about Holocaust in the whole world, as well as in Poland. It showed, that we do not know the full history and that we should still uncover the facts, while the last witnesses and memories passed on to descendants are still alive.
Inspired by the debate about the film’s plot, Maria S. Młynarska decided to write her book ‘The Lost List of Schindler’s Neighbour” the praiseworthy story of the life of her uncle Józef Chmielewski.
Józef Chmielewski was born 4th of February 1878 in Sanok. In 1897 he achieved the secondary school certificate in St. Anna’s Secondary School in Kraków. The engineer architect diploma he received in 1909 in the University of Technology in Munich. After returning to Poland he set up architectural practice for designing residences and tenement-houses, as well as supervising renovations of monumental buildings. Between 1911 and 1912 he was an architecture inspector in Kraków.
In 1916 he became the president of National Building Association in Kraków. He wanted to establish a company that would produce prefabricated houses. The crisis and inflation caused the failure of his project and Chmielewski lost his money. He had never married. After his father’s death, in 1920 he took care of his mother and two much younger sisters. He supported them financially until the end of his life. He supported enthusiastically artists and people not related to him, but in need and he donated large amounts of his money to charity. He helped even during the war, when it was dangerous and afterwards, when he was poor. During the World War II he managed the “Barackenwerk” company, which was producing prefabricated elements for building temporary wooden barracks. After the war, as a result of fiscal policy and attitude of the communists state towards private property he lost all his money. Despite his old age and poor health took up the profession as a teacher in National Industrial School in Kraków.
His activities during the World War II was a wholly separate chapter in his life. He spoke German perfectly and managed a going concern which was strategically important for Germany. He used his contacts and all possibilities he had because of the status of his company – he help others, even if would cost his life. Jozef Chmielewski employees were well educated artists and scientists as clerks or even unqualified workers, giving them often fictitious jobs but allowing them to survive, protecting them from transportation to concentration camps, arrest or obligation to dig trenches in Kraków.

The company “Barackenwerk” had its premises between Zabłocie and Przemysłowa streets. In the eastern direction was “Ziarno” flour mill, in southern direction was Oskar Schindler’s enamel dish factory (Deutsche Emalienfabrik). The main entrance was at Zabłocie 21 number. After the war it became the cosmetics factory “Miraculum”. To do the hardest work (unloading the wood and loading prefabricated barrack parts) Jews were employed. They were escorted from the camp in Płaszów along with Schindler’s workers. The column was always divided on Lipowa Street. They worked for a bowl of soup and piece of bread. But what was the most important, this work kept them safe from transportation to concentration camp. They worked on so called third square, where was a railway line, guarded by Germans who prevented any attempts by the Jews to contact other employees. That is why we know very little about them.
In March 1943, an subcamp of Płaszów’s camp was created, as a result of suggestions of entrepreneurs from Zabłocie, who were employing Jews. The motive was the will to make the living conditions of Jews better, saving them from daily walks to and from the camp but what was the most important – isolating them from the cruel commander of the camp, Amon Göth and his guards. The sub-camp was created behind the enamel dish factory near Zabłocie Street. It was isolated from barracks factory by high building of flour mill. When the Germans decided to liquidate the Płaszów camp, Schindler chose to change the product profile at his factory to be more military important production and moved his company in Sudety Mountains and took his Jewish workers with him. Chmielewski did something different. He did his best to induct his company under German Organization Todt management, which was a company building and equipping strategic military objects. Special status of the company ensured the stability of the work and gave greater safety of its workers. Chmielewski’s employees (about 200 Poles and 400 Jews) stayed in Kraków until liberation in January 1945.
Józef Chmielewski is a hero just as great as Irena Sendlerowa, Oskar Schindler and his wife Emilie Schindler.
Very few people know his story – just those who survived thanks to him and their descendants. The socialism was not a good time to discuss Holocaust and reveal new facts.
Maybe some of the witnesses of these events are still alive. Or maybe there are some oral statements and memories waiting to be revealed? Perhaps the time is now.
If you happen to have any knowledge about the topic, please contact and share it with us: Association PODGORZE.PL, (+48) 12 396 39 49
Based on the book written by Maria S. Młynarska “The Lost List of Schindler’s Neighbour” Publishing house PiT Kraków 2004